wirtualne medium o wirtualnym świecie
Blog > Komentarze do wpisu
Pierwszy dzień w wojsku

Czy to prawda, że żołnierze nie mają własnej bielizny? Co jedzą na obiad i jak w ogóle wygląda pierwszy dzień w wojsku? O tym możemy dowiedzieć się z licznych list dyskusyjnych i opowiadań umieszczonych w internecie.

 „Chciałbym się dowiedzieć (szczegółowo) jaki przebieg ma pierwszy dzień w wojsku. (Jak wygląda mycie, przebieranie? Czy to prawda że nie można mieć własnej bielizny?) piszę na forum  o2 Przyszły Żołnierz, rozpoczynając burzliwą dyskusję o koszarowym życiu.  Na te oraz inne pytania odpowiada mu Nadterminowy Rezerwista. 

Pierwszy dzień w woju:

1/Lekka sraczka przy wejściu na BP (Biuro Przepustek)
2/Ja i jeszcze dwóch kolesi pod przewodnictwem st.szerega poszlismy na stołówkę, tam na spokojnie szama (chleb, masło, jakieś serek, herbata)
3/Fryzjer, tam poznaję kilku następnych "skazańców"
4/sprawy papierkowe (przydział słuzbowy, rozmowa z psychologiem i oficerem wychowawczym, zwrot kasy za przejazd i tego typu pierdoły)
5/zdanie cywilek i przebranie się w BGS-y
(tzw. BGS-y, czyli Bojowe Gacie Sportowe - red.)

6/prysznic
7/lekarz
8/wydanie munduru
9/przemarsz na kompanię
10/apel mundurowy na kompani
11/oficjalna prezentacja kadry Kompani Szkolenia Podstawowego
12/przydział łóżek (po wojskowemu wozów), szafek, szybka nauka ścielenia
13/obiad
14/jakieś mało ciekawe, organizacyjne zajęcia po południu
15/kolacja
16/rejony wieczorne
17/rozliczenie
18/capstrzyk 22.00
 

O swoim pierwszym dniu opowiada również Czołgista w serwisie  www.strategie.com.pl.

 

Jak już nas rozdzielili na grupy, to zebrali i podzielili na kompanie. Wcześniej nas umundurowywali. Z tym umundurowywaniem był taki problem, że wpierw się podchodziło do jednego stanowiska, rozbierało do naga, oczywiście, pod baczną obserwacją kobiet (...).

Dali nam granatowe majtki na sznurku. Ledwo na mnie weszły, bo bądź co bądź nogę to ja mam i ledwo je wcisnąłem. Upinały mnie jak jasna cholera. Rzeczy, które chciałem zatrzymać jak zegarek, notes, pieniądze wsadziłem do podpisanej reklamówki, a ciuchy cywilne do wielkiego wora. W granatowych majtkach, w klapkach, z kartką w ręku przeszedłem pod prysznic. Tam zdjąłem te granatowe majtki, umyłem się, dali mi czyste, nowe. Po prostu stwierdzono, że tamte są brudne. Pod prysznicem byłem może 45 sekund, nie zdążyłem się nawet całkowicie zmoczyć. Stwierdzili, że jestem czysty więc dawaj spod prysznica.”

 A kiedy przyszła pora spania.... 

"Dobranoc leśni ludzie!" - "Dobranoc Robin Hoodzie!!!". No i po tym była komenda "Do wozu!", czyli musieliśmy siąść na łóżko; później komenda "Za włazy!", czyli zwinięte w rulon koce trzeba było chwycić za rulon, nie rozwijając go. "Zamknąć włazy!" - wtedy rozwijało się go; "Uszczelnić włazy!", czyli zagięte końce tych boków trzeba było rozłożyć na całej długości i na koniec - "Spać!"

Rezerwa wojska polskiego na nawet w internecie istniejący od 1999 roku swój własny klub.

 

A jak to wygląda poranek następnego dnia?

”Otwieram oczy i w tym momencie nastąpił kolejny szok. Ja naprawdę jestem w wojsku, to nie był zły sen. Widzę wokół siebie ludzi przecierających oczy- oni również nie mogli uwierzyć w to co ich spotkało” - czytamy we wspomnieniach Pawła Mikołajczyka, rezerwisty. Po wyjściu do cywila stworzył nawet specjalną stronę która ma służyć radą przyszłym poborowym.

Znajdziemy tam opowiadania, a także wojskowy poradnik i słowniczek. Nie będzie dla nas tajemnicą co znaczy „cyfra”, „amba”, „SMS, czy „Bee Gees”.

Wszyscy poborowi jako najprzyjemniejszy moment wspominają oczywiście wyjście do cywila:

Ok. godziny 17 przyjechał po nas autobus. Wyszliśmy przed kompanię. Odpompowaliśmy miesiące spędzone w wojsku i z piosenką na ustach wsiedliśmy do autobusu. Kierowca jeszcze przez ok. 15 minut nie ruszał ze względu na nasz głośny śpiew. Dopiero jak odśpiewaliśmy swoje, on ruszył i po dojechaniu na miejsce wysiedliśmy na dworcu. W ten sposób zakończyła się moja "zabawa w wojsko” - wspomina starszy szeregowy rezerwy Paweł Mikołajczyk
 

poniedziałek, 16 kwietnia 2007, smiecizsieci